Spełnienie marzenia: 31.10.2010r.

Wolontariusze: Ania, Magda, Agata,
Radek, Piotrek, Ula, Rafael, Marta

Ostatni dzień października wydawałby się mroźnym i dżdżystym dniem, jednak nie w tym roku !! Wydawać by się mogło, że nasz mały marzyciel Kubuś wymarzył sobie nie tylko bycie kierowcą rajdowym, ale i tą wspaniałą, ciepłą niedzielę. Ale po kolei ...

O godzinie 11:00 spotkaliśmy się wraz z kierowcą rajdowym panem Wojtkiem na torze bezpiecznej jazdy w Warszawie, skąd wraz ze swoim kolegą miał nas pilotować na najprawdziwszy tor wyścigowy w Słomczynie, k.Grójca, tam miało się odbyć spełnienie marzenia 5-letniego Kubusia, który pragnął zostać kierowcą rajdowym. Po godzinie całym teamem peugeota dotarliśmy na tor. Czekał tam już na nas Kubuś wraz z rodzicami, małym braciszkiem oraz kuzynką. Jak przystało na poważnego zawodnika Kuba przywitał się z Prezesem Automobilklubu Panem Jakubem Mroczkowskim oraz kierowcami Panem Wojtkiem i Panem Michałem. Dostał strój rajdowca czyli sportową koszulkę i profesjonalny kask i się zaczęło... Najpierw należało sprawdzić poziom powietrza w oponach, następnie przymiarka siedzenia, zapinanie pasów i jazda !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Początkowo nasz mały marzyciel chciał sprawdzić się w roli pilota, musiał obadać ostre zakręty i nawierzchnię toru, bo wiadomo, że tak robią profesjonaliści. Następnie Kuba siadł za kierownicą najprawdziwszego rajdowego samochodu, kilka ostrych warczeń silnika i Kuba rusza, po setnym okrążeniu, Kuba zaprosił na przedni fotel tatę, po kilku sztuczkach Kubusia tata wysiadł z auta "zielony", więc następnie Kubuś zaprosił mamę. Mama nie świadoma licznika auta wysiadła wpełni zadowolona. Warkot silnika i niebotyczna prędkość tak zmęczyła Kubusia, że całą grupą przenieśliśmy się do biura zawodów, gdzie rozpoczęło się uroczyste wręczanie dyplomu marzyciela oraz prezent. Co by Kubuś nie zapomniał wrażeń dostał od nas najprawdziwszą rajdówkę tyle, że trochę zmniejszoną, ale za to zdalnie sterowaną ? Kilka chwil wydechu, uzupełnienie płynów, kask na głowę i na tor. Pan Wojtek przygotował jeszcze jedną wielką atrakcję - samochód terenowy. Kuba obejrzał auto z każdej strony i po krótkiej chwili stwierdził, że terenówki są dla cieniasów i on wsiada do rajdówki i znowuuu ostra jazda. Po tysięcznym okrążeniu Kuba powiedział dość ? Na koniec kilka fotek w stylu rajdowym czyli na dachu? i szczęśliwi oraz pełni wrażeń zaczęliśmy się "pakować" do aut i powracać do domu. Ahhh co to był za dzień !!! Kuba dziękujemy Ci, że mogliśmy spełnić Twoje marzenie !!!! Oby więcej takich marzeń, tym bardziej, że nasi nowi przyjaciele fundacji zaoferowali swoją pomoc przy kolejnych tego typu marzeniach !!!!

Tak więc serdecznie dziękujemy Panu Wojtkowi oraz Panu Michałowi jak również za wielką uprzejmość, pomoc i doping Panu Jakubowi Mroczkowskiemu Prezesowi automobilklubu "Rzemieślnik" i właścicielowi tego wspaniałego toru !!! Podarowaliście coś niesamowitego i bezcennego - uśmiech dziecka!

DZIĘKUJEMY !!!!!!!!!

Relacja: Magda P.