Meksyk 2012

Czas zdarzenia - rok 2012, zebrana wcześniej grupa ambitnych i bardzo twardych ludzi, chcących spróbować czegoś nowego i bardzo ekstremalnego.

Początek - Warszawa lotnisko - wszyscy gotowi i strasznie podekscytowani tym co ich ma spotkać w ciągu następnych siedmiu dni.

Startujemy z programem "wyprawy 4x4 - Meksyk" - lot samolotem, poznajemy się korzystając z praktycznie nieograniczonych zapasów cargo.

Zaczynamy - po gładkim i bez stresowym lądowaniu zastaje nas cudowna temperatura na poziomie dwudziestu kilku stopni Celsjusza, autokarem pokonujemy nasz pierwszy odcinek ekstremalnej wyprawy 4x4. Pierwsze spostrzeżenia mojej załogi, jakie tu wszystko wielkie, takie same a zarazem zupełnie inne. Po dwóch godzinach dotarliśmy wreszcie do miejsca naszego zakwaterowania. Szybki prysznic, rozpakowanie się i degustacja wspaniałej meksykańskiej tequilli. Następnego ranka wszyscy stawili się na śniadaniu z uśmiechami na ustach beż śladów zmęczenia na ich twarzach. Wychodząc ze śniadania naszym rozanielonym oczom ukazały się piękne, ogromne i perfekcyjnie dopracowane samochody 4x4, którymi mamy w następnych dniach jeździć po ekstremalnie trudnych trasach jakimi nas raczy Meksyk. Wyprawy 4x4 na całym terytorium państwa Meksyk to niekończąca się walka z samym sobą, trudnościami terenu, piekielnym żarem lejącym się z nieba i naprawdę dziką i bezlitosną przyrodą. My mamy nasze imprezy integracyjne w naszym pięknym kraju, jeździmy po błocie, rozlewiskach i poza złapaniem gumy, wygięciem felgi lub ekstremalnie zniszczeniem samochodu 4x4 lub w jakimkolwiek stopniu połamania się nie dzieje się nic więcej. Meksyk to kraj w którego buszu spokojnie żyją sobie jadowite węże, pająki, skorpiony, bardzo i bardzo dużo innego dziwnego robactwa. W rozlewiskach i stawach możemy spotkać krokodyla lub coś podobnie wygłodniałego.

Zwiedziliśmy Piramidy Słońca i Księżyca, spróbowaliśmy wybornej miejscowej kuchni, więc czas najwyższy przejść punktu kulminacyjnego programu, czyli "wyprawy 4x4 - Meksyk". I oto nastał ten piękny dzień dzika i ekstremalna przyroda, muzyka dla uszu w postaci pięknie ryczących potwornych, ponad pięciolitrowych benzynowych silników samochodów 4x4. Ruszyliśmy pod górę wyschniętego koryta rzeki, w porze deszczowej to rwący potok a teraz to głazy, wąwozy, wypłukane jamy w ziemi. Na trasie naszej wyjątkowo ekstremalnej wyprawy 4x4 napotkaliśmy wiele gigantycznych głazów tarasujących około 70% szerokości wąwozu. Dla większości gości była to nowość i bariera nie do pokonania, ale nasi meksykańscy fachowcy pokazali wszystkim, że taka przeszkoda to nie przeszkoda. W ruch poszły liny, wyciągarki i mięśnie pozostałych uczestników wyprawy 4x4. Jak się wszyscy uczestnicy naszej wyprawy przekonali samochodami 4x4 da się jeździć prawie kołami do góry a na pewno po boku tarasującego głazu. Kolejnym utrudnieniem bała konieczność opuszczenia wąwozu z powodu sporych rozmiarów, ostrej poszarpanej skały, na którą wjazd spowodowałby rozcięcie opon. Na nasze szczęście na tym fragmencie rzecznego koryta było szeroko, więc pierwsza terenówka ustawiła się prostopadle do prawie pionowej, pięciometrowej ściany, do drzewa za szczytem została przyczepiona lina od wyciągarki a dwa kolejne samochody 4x4 ustawione zderzak w zderzak dodatkowo wpychały pierwszego śmiałka na górę. Gdy pierwszy znalazł się na szczycie było już znacznie łatwiej i bezpieczniej gdyż przy użyciu lin kinetycznych wjeżdżały kolejne samochody. kilkadziesiąt metrów dalej znowu zjazd do wąwozu i podobna historia, czyli w ruch poszły liny i wyciągarki. Podczas naszej wyprawy 4x4 natrafiliśmy na kilka węży (podobno jadowitych, ale nie sprawdzaliśmy), kilka dziwnych robaków i pająków a w drodze powrotnej nad rozlewiskiem u podnóża góry którą zdobywaliśmy widzieliśmy opalające się w pięknie zachodzącym słońcu krokodyle.

Mieliśmy wrażeń co nie miara, zero strat w ludziach, drobne problemy z wytrzymałością materiału w jednym z dużych samochodów 4x4 ale jak pojazdy są eksploatowane w tak trudnych warunkach to dosyć często zdarzają się awarie. Wszyscy uczestnicy wyprawy 4x4 byli bardzo zadowoleni i na pewno jeszcze przez długie miesiące po powrocie do domu będą wspominali tych kilka niezwykle ekstremalnych dni, jakie przeżyli podczas "Wyprawy 4x4 - Meksyk 2012 ". MH czterynacztery bardzo serdecznie dziękuje wszystkim uczestnikom wyprawy 4x4 za wspólny wyjazd, mile spędzony czas i współpracę podczas pokonywania trudnych meksykańskich bezdroży. Dziękujemy także wszystkim naszym zagranicznym przyjaciołom za wspaniałą organizację, wspólną zabawę i pomoc podczas całego naszego pobytu na terenie państwa Meksyk.