Wertep + bagno + 4x4

Wertep + bagno + 4x4 = impreza integracyjna Warszawa
w uproszczeniu szkolenie 4x4 od zera do bohatera.

Zadzwonił znajomy z informacją o kupnie samochodu terenowego 4x4, samochód jest już przygotowany do 0ff-road, czyli 4x4 pełną gębą, podniecenie kolegi w skali 1-10 wynosiło 4by4, w ciągu następnych 15 minut dowiedziałem się, iż mój szanowny kolega ma zamiar zacząć startować w rmpst, w rajdach terenowych, wyprawach 4x4, być na rykowisku, wertepie, zaliczyć wszystkie możliwe rally 4x4, zloty, imprezy 4x4, różne wyjazdy estrem a w przyszłości Dakar, pomyślałem szacuneczek, szacuneczek, a poza tym samochód 4x4 jest wyposażony w; dwie wyciągarki warn, sprężyny old man emu w skrócie ome, sprzęgi avm, amortyzatory koni, liny syntetyczne do wyciągarek, zderzak arb, skrzynki, blokady, dwa akumulatory 12v, lodówkę, namiot, opony simex, bodylift ..., i tak jak zachwalałem jest to nissan patrol gr. I tak po upływie 15 minut i po pogratulowaniu zakupu niezłego potwora, usłyszałem długo wyczekiwane pytanie które wreszcie padło z jego ust "czy nauczysz mnie jeździć w terenie?" - Jasne mogę spróbować. "Tylko mam jedną prośbę, nie odzywaj się przez całą jazdę, rób notatki i omówimy wszystko po zakończeniu odcinka a potem ty pokażesz mi co źle robiłem, a co mogłem zrobić inaczej" - ok. już wiedziałem, że to będzie wyprawa 4x4, połączona ze szkoleniem 4x4 z wysoce podniesionym współczynnikiem ryzyka.

Zabrałem ze sobą mój ulubiony kask i kask dla kolegi, jak się później okazało, była to super trafna decyzja, ponieważ kolega wybił kaskiem boczną szybę a nie gołą głową. Pojechałem swoim 4x4 dla zachowania zasad bhp, najpierw lajcik - nasz tor koło Legionowa, potem fajniej było w Tarczynie, a pod koniec drugiego dnia w brew moim radom, pojechaliśmy na bardzo fajną ekstremalną jazdę 4x4, zaczęło się od dużych oczu i stwierdzenia "tego się nie da przejechać" - a popatrz jednak się dało.

Im głębiej tym bardziej zaczynało to przypominać extremalną jazdę na wyprawie 4x4, sprawdziliśmy działanie liny kinetycznej - dzięki spotkanym kolegom, używaliśmy obydwu wyciągarek i oczywiście blokad, łopaty i wodery były grane co kilkanaście minut, ja byłem w swoim żywiole i gdyby nie uszy to śmiałbym się na okrągło, rewelacyjny dzień, wyprawa 4x4, integracja, znowu Warszawa i jej okolice sprawiły mi tyle radości. Nie jeździłem ale uczyłem kogoś jeździć i to naprawdę pojętnego gościa, który szybko zrozumiał o co w tym chodzi, oczywiście i on i ja wiedzieliśmy, że dwa dni nie zrobią z niego mistrza rmpst. Błoto, zjazdy podjazdy, rowy, spotykane quady, crossy i terenówki, wspólne opowieści i przerwy od codziennej monotonii to doskonały sposób na życie.

Jeszcze kilka trawersów, rowów i dziur z wodą i będziemy na miejscu, pojedź tak i tak a będzie dobrze, jest to trudne, ale uwierz mi dasz radę, a jednak nie dał i do końca nie wytrzymał ciśnienia, terenówka ześlizgnęła się z trawersu na który za płytko najechał z obawy przed wywrotką i samochód przechylił się na drugą stronę, i w tym momencie kierujący kolega, na szczęście kaskiem otworzył sobie szybę. ale po chwili ustawiania naszego patrola kolega ten sam odcinek bezbłędnie przejechał jeszcze trzy razy, a to wszystko dla nabrania wprawy. Tak jak obiecałem, przejechałem trasę, udzielając kilku cennych wskazówek, poza utraconą szybą i zdobytymi setkami nowych rys na lakierze dotarliśmy cali i zdrowi, a nasza krótka wyprawa 4x4 pokazała, że ten jak i każdy inny sport ekstremalny to nie taka bułka z masłem jak się wydaje oglądając telewizję, quad, cross, samochód rajdowy czy terenowy to maszyny dla których musimy mieć dużo pokory i szacunku a to głównie dla naszego i otaczającego nas otoczenia - bezpieczeństwa.